RECENZJE  Praffdata Reviews - english version
INFORMACJE  ALIENGROUND  HISTORIA  MŁOTKI  WYWIADY  ZAŁOGA

RECENZJE: [1986-89] [1993-96] [1999] [2000-2001]

RECENZJE - WYCINKI - 1986-89

NON-STOP nr 5.1986 - Przemyslaw Mroczek
... na scenę wdarła się zbieranina pt. Prawdata której "performance" był doskonałym przykladem na to co robić kiedy nie ma sie nic do roboty. [...]

Tygodnik Pilski - 3.1986 - Henryk Parczewski
Prawdata - najciekawsze niezapowiedziane wydarzenie, improwizacja muzyczno-taneczna. Typowy happening - performance art, do grupy dołaczyło wielu muzyków z innych zespołów, chaos i zgrzyt a jednak logika i emocje, olbrzymi obraz W.I.Lenina na scenie.

NON-STOP nr 10.1986 - Jan Skaradzinski
Po jednokrotnym wysłuchaniu grupy Praffdata nie potrafię powiedzieć jednoznacznie, ile w tym muzyki, a ile hochsztaplerstwa: czy za formą kryje sie również treść.

Tygodnik Pilski - 5.1986 - Henryk Parczewski
Praffdata przedstawiła chaotyczny, aczkolwiek gdzieś zmierzający, rockowy spektakl o wyraźnie dadaistycznym wyrazie. Twórcza anarchia.

[-]
Z koncertu na koncert upewniam sie, że polska awangarda rockowa to parawan dla ludzi co prawda chcących, lecz nie potrafiących niestety grać. Najlepszym tego przykładem warszawska Praffdata ...

DADA nr.1.1986 - Dada Jacek
10 kwietnia zawisł olbrzymi sztandar z czarną gwiazdą nad złomowiskiem starych przęseł mostu poniatowskiego w w-wie. Aż dziw bierze że nie zjawiły sie siły porządkowe gdy muzycy zespołu Praffdata wydobywali pulsujący rytm z pordzewiałych, stalowych konsrukcji. Pociągi, samochody, rytm stali stworzyły ponurą, dziką muzykę cywilizacyjnego buszu. Zrobiło sie tak smutno że aż rozpłakało sie niebo.

Magazyn Muzyczny nr 9/1986 - Paweł Sito
Festiwal Jarocin.
Na ogół ustrzeżono się ewidentnych pomyłek. Na dużej scenie grali rzeczywiście stosunkowo dobrzy artyści, wyjątkiem może być totalne nieporozumienie pt. Praffdata ....

[-] 1987
Audiowizja Działań Nieprzyswajalnych - Ariergarda
... długi okres aktywności członkowie Łodzi Kaliskiej przypłacili ciężką frustracją. Obok nich znalazły sie Hiena, Prafdata, Henryk Brodaty - zespoły grające wynaturzoną odmianę rocka utrzymaną w konwencji "rzężenie totalne". [...]
Impreza przebiegała pod znakiem niczym nieskępowanego rzężenia i dominującej wyraźnie nad treścią i formą CZYSTEJ EKSPRESJI. Najdalej w tym kierunku poszła warszawska Prafdata, której członkowie przestali już udawać, że grają muzykę. Skoncentrowali sie na robieniu chałasu. Po scenie miotał sie bez sensu umalowany na czarno i przystrojony w kolorowe papierki człowiek i wielokrotnie, dramatycznie pytał: "Dlaczego w Afryce mają tyle słońca a my nie?". Kierowniczka po obejrzeniu występu Prafdaty zaczęła zastanawiać sie...

WYBRANE RECENZJE - 1993-96

GAZETA WYBORCZA 14.12.93
Katarzyna Szałańska - PRAFFDATA O STANIE WOJENNYM - Performance "War-Show"
Godzinna bitwa na tekturowe pudła bez ofiar w ludziach, petardy, zomowcy jak żywi, beczki piwa i totalne pozbywanie się agresji w agresywnej muzyce i tańcu to "War-Show" zespołu Praffdata, nazwany także akademią ku pamięci stanu wojennego. Miejsce akcji: kino Tęcza. Czas: wieczór i noc poprzedzająca 13 grudnia. Na scenie: totalitarne miasto, w ciszy nocy zaczynają wyć syreny, strzelają petardy. Niespodziewanie wali się na publiczność mur z tekturowych pudeł. (...) Powieszone w holu mapy świata z zaznaczonymi punktami zapalnymi przypominają, że wojna ciągle trwa. W gigantycznym performance "War-Show" zespołu Praffdata wzięły udział dwa olsztyńskie zespoły (...)

ŻYCIE WARSZAWY 26.06.95
Małgorzata Leonczak-Szulc - "NA CYPLU CZERNIAKOWSKIM SZALAŁY TŁUMY - Urodziny Praffdaty"
Niebywałą noc Kupały zorganizowała na swoje 11 urodziny alternatywna grupa artystyczna Praffdata. W okoloną chaszczami dolinkę na cyplu Czerniakowskim zeszło się ok. 2 tys. osób. Pod odjazdowo pomalowanym namiotem grały znane kapele (...) Obok, wokół wielkiego ogniska ekstatycznie tańcztli długo- i krótkowłosi. Po mokrej trawie biegały zachwycone dzieci... - Tu są klimaty jak podczas festiwalu w Woodstock! - zachwycała się nastolatka w stroju "z epoki" (...) Po północy z urodzinowym performance wystąpiła Komuna Otwock: z dzikim bębnieniem w metalowe beczki, wielkimi kukłami, pochodniami i sztucznymi ogniami. Artyści wystąpili za darmo. Kilka sponsorujących firm przyczyniło się do niskiej ceny piwa, umożliwiło wizyty w przewoźnych toaletach, ustawienie koszy na śmieci.

SUPEREXPRESS 26.06.95
Monika Węgrzyn - "NAJKRÓTSZA NOC W WARSZAWIE"
"Na Cyplu Czerniakowskim"

Festyn zwolenników zalegalizowania marihuany odbył się na Cyplu Czerniakowskim. Zjechało się towarzystwo z całej Polski. W namiocie grała muzyka, przy ognisku bawili się najmłodsi. Nie zabrakło nawet fajerwerków. Po północy rewelacyjny koncert dał zespół "Praffdata". Było piwo i wegetariańska potrawa z ryżem. Niewątpliwą atrakcją imprezy była wystawa rysunków Magdaleny Ziemskiej (...) Bawiono się hucznie, a atmosfera była znakomita.

TYLKO ROCK - VII'95
Maciej Wesołowski - "100%Bawełny, Tubylcy Betonu, Robert Brylewski, Paweł Kelner, Post Regiment, Ego, Chocolate Spoon, Praffdata - Cypel Czerniakowski, Warszawa, 24/25 czerwca 1995"
Pretekstem do zorganizowania tej jednodniowej - a raczej jednonocnej - wioski multimedialnej była 11 rocznica powstania Stowarzyszenia Twórców Kultury "Praffdata". Z tej okazji na warszawskim Cyplu Czerniakowskim postawiono namiot cyrkowy ze schowaną wewnątrz sceną, na zewnątrz wystawiono na pokaz twórczość awangardowych malarzy i peformerów. Były pokazy sztucznych ogni, kompozycje laserowe, działania parateatralne i ... dobrze ponad tysiąc osób. Zagrało też kilku artystów z kręgu rocka - może to właśnie atmosfera wydarzenia sprawiła, że wypadli nadzwyczaj dobrze. (...) tak właśnie musiały wyglądać w roku 1977 londyńskie puby. I nie chodzi tu bynajmniej o brezentowy dach namiotu.(...)

WEGETARIAŃSKI ŚWIAT lipiec 95
Dariusz Misiuna
Gdzieś w centrum Warszawy... tereny leśne nad brzegiem Wisły. Zdala dochodzą dźwięki muzyki. Wychodzę na polanę, pośród której w rozłożonym namiocie cyrkowym odbywa się zapomniane święto. To Noc Kupały (Świętojańska), obchody najkrótszej nocy w roku. (...) Już pierwsze ognisko zapłonęło. Zapach palonych ziół i chmielu unosi się w powietrzu. Namiot wypełnia się tańcem. Muzyka reggae odmierza rytm, dociera wprost do serca. Ze sceny dochodzi przesłanie miłości. Jest tylko muzyka, taniec i śmiech (...) ognie kaskadą zasypują niebo, układając galaktyki gwiazd. Nawet szpica PKiN nie zakłóca wrażenia, że oto mam do czynienia z prawdziwym świętem, obchodzonym w samych trzewiach stolicy Polski. Jest nas tu chyba dwa tysiące osób, wielka społeczność plemienna. Nie ma przemocy, wszyscy się radują. Miarowe werble zapowiadają kulminację obchodów tej nocy. Na scenę wchodzi zespół "Praffdata", gospodarz imprezy... kakafonia dźwięków wylewa się z namiotu. To już nie muzyka - to tchnienie nocy pędzone mocą rozgrzanych serc.

GAZETA WYBORCZA 3.02.96
Olaf Szewczyk - Art-noc: PRAFFDATA.
Po raz pierwszy trafiłem na koncert-happening grupy Praffdata 11 lat temu. Jako 19-letni anarcho-hipis z poczuciem duchowego pokrewieństwa odebrałem spektakl, który mimo skrajnie ubogiego poziomu muzycznego był całkiem udaną liturgią negacji świata za murami. Czuliśmy plemienną więź i solidarność w obliczu zagrożenia. Byliśmy, bez podziału na "artystów" i "publiczność", świadomi przeznaczenia: ironią lub koktajlami Mołotowa rozwalimy Babilon - królestwo mamony, fałszu i obowiązkowej służby wojskowej. Rzecz działa się w warszawskim Szkolnym Ośrodku Socjoterapii.
S.O.S. był wtedy jedyną bodaj w KDL-ach dzienną szkołą, w której mogła zrobić maturę i najzwyczajniej przetrwać młodzież nie mieszcząca się w ramach "normalnego" liceum.
Tu znaleźli przystań nie tylko praffdatowcy, ale i muzycy Izraela, Dezertera oraz wielu innych, przybywających z całej Polski, wartościowych ludzi myślących inaczej.
Praffdata często angażowała się w działania społeczne. Rok po koncercie "Pornostrojka", podczas którego zbierano podpisy pod manifestem domagającym się zapewnienia więźniom prawa do intymnych spotkań we dwoje, powstały pierwsze "cele miłości". Happeningi na rzecz zniesienia dowodów osobistych czy legalizacji marihuany rezultatów się nie doczekały.
Czym jest Praffdata? Czy to underground? "Alienground" - mówią muzycy - "pozytywna destrukcja"; "fajna balanga"; "Praffdata? Praffda to ta!"

RECENZJE - ARTYKUŁY - 1999

CO JEST GRANE nr 25, z dnia 25.06.1999 - dodatek GAZETY WYBORCZEJ
ROBERT LESZCZYŃSKI - Co to jest Praffdata?
To długa historia. Ma już 15 lat, a w dzisiejszych szybkich czasach to już cała epoka. Dostatecznie długo, aby stać się legendą. Dość powiedzieć, że całe przedsięwzięcie doczekało się już opisu w literaturze, a mianowicie w książce Andrzeja Stasiuka "Jak zostałem pisarzem". Andrzej Stasiuk sam był członkiem Praffdaty, uczestniczył w jej życiu i działaniach.

Co to jednak jest ta Praffdata?! Praffdata to, najogólniej rzecz ujmując, niestała grupa artystyczno-happeningowo-towarzyska, dla której paramuzyczne działania są punktem wyjścia do w dużej mierze improwizowanych działań scenicznych. Obawiam się jednak, że powyższe zdanie zbyt wiele nie wyjaśnia, zacznę więc od początku. Przede wszystkim jest to grupa przyjaciół. Wszystko zaczęło się w słynnym już warszawskim SOS-ie, czyli Szkolnym Ośrodku Socjoterapii, który w latach 80. był jak kratka w zlewie, na której zbierały się wszystkie mody, trendy i tendencje. Uczyła się tam (to może za duże słowo) "młodzież nieprzystosowana", dla której nie było miejsca w tak zwanych normalnych szkołach. Byli to ludzie życiowo gdzieś pomiędzy wojskiem (ludowym), więzieniem, uzależnieniem narkotycznym, komuną hipisowską, anarchistycznym squotem, opozycją polityczną, odlotem religijnym (religia bez znaczenia) i szpitalem psychiatrycznym. Wśród nich było m.in. wielu luminarzy naszego rock and rolla i innych sztuk, w tym rzeczony pisarz Stasiuk. Jak nietrudno się domyślić, obecność tylu socjopatów w jednym miejscu musiała prędzej czy później doprowadzić do jakichś działań. A że ludzie, czasy i miejsce byli radykalni, działania też musiały być radykalne.
Każdy koncert-happening Praffdaty był inny. Odbywały się one w różnych miejscach - na koncertach i festiwalach rockowych, również w samym SOS-ie. Jak podkreślają członkowie zespołu, nikt praktycznie nie potrafił na niczym grać. Liczyła się wola ekspresji. Inicjowane przedstawienie toczyło się swoim torem. Często wykorzystywano w nich bębny albo po prostu blaszane beczki, a także rekwizyty i scenografie jakby teatralne oraz symbole niezgody na zastaną rzeczywistość. O tę niezgodę w latach poststanowojennych nie było zresztą trudno.
Praffdata ze swoimi przedstawieniami jeździła za granicę. Tam zawierali znajomości z podobnie jak oni myślącymi ludźmi. To oraz umiejętność poradzenia sobie w każdej sytuacji sprawiły, że Praffdata, a zwłaszcza jej mózg Jarek Guła, jest teraz jedną z najprężniejszych agencji koncertowych, sprowadzających do klubów (Piekarnia, Palmiarnia, Proxima w Warszawie, Sfinks w Sopocie, Eskulap w Poznaniu, Pstrąg w Zakopanem i wielu innych) czołowych przedstawicieli sceny dubowo-reggae'owo-etniczno-technowej z Londynu i okolic.
[...]

RECENZJE - ARTYKUŁY - 2000

Aktivist nr 1, 08.2000
PIOTR BIKONT - "Myślę, że nie ma żadnych granic"
Fenomen PRAFFDATY polega na twórczej anarchii. Autentycznej i pełnej: na scenie "artyści" robią co chcą i nikt nic nie musi. Grają na czym chca, choćby dźwięki były wybitnie nieprofesjonalne. Śpiewają i krzyczą do woli. Mogą rozebrać się i uprawiac seks. Na scenę wchodzą nie tylko wybrani, ale dosłownie każdy. Specyficzna siła inicjatorów każdej awantury praffdaty sprawia, że ten chaos jest formalnie jakoś zorganizowany i każdy samozwańczy artysta ma dla siebie miejsce. Obok afirmacji swobodnej ekspresji, anarchistów z praffdaty łączy zaangażowanie po stronie praw człowieka i czynna niechęć wszelkiej przemocy - tego rodzaju propaganda prawie zawsze towarzyszy ich działaniom. Jednak głównym motywem wszystkich wystąpień jest destrukcja przygotowywana starannie, czasem miesiącami, scenografia zostaje na oczach widzów dokumentnie zdemolowana i właśnie ten proces wyznacza czas trwania poszczególnych koncertów czy spektakli. Bywały i takie, które kończyły sie zanim zdążyły sie zacząć, artysci nie mogli doczekać sie na swoją kolej i zniszczyli wszystko przed wejściem na scenę.
(...)

DARIUSZ MISIUNA - "Wiele hałasu o nic, czyli rozwój i kres INDUSTRIALU"
NUTA.PL
Obserwując zjawiska z dziedziny kultury masowej, nieuchronnie odnosi się wrażenie, że historia zjada swoich bohaterów. Protoplaści i siewcy "nowego" rzadko kiedy radują się ze swych plonów. Ci zaś, którzy korzystają z dorobku swoich poprzedników, nader często o nich zapominają. Widać to bardzo wyraźnie na przykładzie dziejów najnowszych "industrialu", czyli tego, co pozostało po jednym z najciekawszych zjawisk nie tylko muzycznych z przełomu lat 70. i 80. (...)
W Polsce nurt industrialny spotkał się ze słabym odbiorem. Kulturę industrialną postrzegano tylko w kontekście samej muzyki i dopiero w ostatnich latach zauważyć można wzrost zainteresowania ideami związanymi z tym zjawiskiem.


Prekursorami nurtu industrialnego w Polsce były dwie formacje artystyczne wywodzące się ze środowisk zbuntowanej młodzieży związanej z ruchem punk, ruchem pacyfistycznym i anarchistycznym. Pierwszą z nich była Praffdata założona w 1984 roku przez Jarka Gułę pod wpływem koncertującej wówczas w Polsce jugosławiańskiej grupy Laibach. Praffdata w swoich działaniach posługiwała się improwizacjami muzycznymi, happeningami i performance'ami. Zasięg jej działalności obejmował akcje pacyfistyczne, happeningi o surrealistycznej strategii "Pomarańczowej Alternatywy" oraz koncerty, w trakcie których dochodziło do gwałtownych interakcji z publicznością. Praffdata podzielała "industrialną" taktykę szoku. W działaniach tej grupy widoczne były też wątki neoprymitywistyczne i wspólnotowe. Pod koniec lat 80. grupa ta osiedliła się we wsi Bałąg, w której postanowiła kontynuować swoje zainteresowania artystyczne. Założyła w tym celu wioskowy pub, w którym odbywały się koncerty i performance. Jarek Guła w wywiadzie udzielonym w 1987 roku dla pisma "Higiena" deklarował, że chce, aby powstało wiele Praffdat, które spełniać będą funkcję fabryk przyjemności. Obecnie Praffdata posiada swój klub w Warszawie - Centralny Dom Qultury.

Inną ewolucję przebyła grupa Totart, założona w 1986 roku przez trójmiejskich artystów. (...) Jak to dosadnie wyrażał jeden z manifestów Totartu: "Jesteśmy ariergardą polskiej kultury. Pilnujemy by nikt nie zerżnął jej w dupę". Taktyka szoku odgrywała bardzo ważną rolę w działaniach Totartu, którego niektóre akcje miały charakter koprofagiczny i satanistyczny. (...) Jeśli więc Praffdata miała charakter bardziej fabryki pragnień niż maszynerii wojennej, w działalności Totartu motyw akcjonizmu społecznego był bardzo wyraźny. (...)

Zjawisko "kultury industrialnej" nie miało zatem w Polsce takiego oddziaływania jak na Zachodzie, choć i tutaj działali liczni twórcy nawiązujący do tego nurtu. Być może "industrial" nie mógł się narodzić w warunkach znikomej "świadomości technologicznej" Polski lat 80. Kiedy zaś w latach 90. pojawiły się sprzyjające jego rozwojowi warunki, ekspansja kultury techno skutecznie wyparła go z rynku. (...) Prawdopodobnie czynnikiem osłabiającym rozwój kultury industrialnej w Polsce był też mocno zakorzeniony tutaj katolicyzm.
(...)