WYWIADY Myślę, że nie ma żadnych granic
Piotr Bikont rozmawia z Jarkiem Gułą - Aktivist nr 1, 08.2000
Po raz pierwszy zobaczyłem PRAFFDATĘ na konkursie awangardowych kapel w Poznaniu było to jakoś w połowie lat 80. Od tego czasu byłem świadkiem chyba większości ich występów, kilka razy brałem w nich czynny udział, zrobiłem o PRAFFDACIE film, a z poszczególnymi osobami, jak Guła, Dudi, Faustyn, From miałem rozmaite artystyczne i pozaartystyczne konszachty - w 89 roku próbowaliśmy przejąć Pałac kultury i zrobić zeń prawdziwy dom prawdziwej kultury, kiedy indziej ratowaliśmy przed wyschnięciem jezioro Bałąg, albo demonstrowaliśmy za legalizacją konopii.
Piotr Bikont: ... znany jestes z tego, ze często występujesz
Jarek Guła: No tak, występuje w Praffdacie.
Piotr: Przypomnij, co to jest Praffdata.
Jarek: Nie mam pojęcia
Piotr: No, Jest to przecież grupa...
Jarek: Grupa towarzyska.
Piotr: powstała w warszawskim Szkolnym Ośrodku Socjoterapii!...
Jarek:... w1984 roku.
Piotr: I większość tych ludzi do dzisiaj stanowi jej trzon. Ta grupa od tego czasu występowała wielokrotnie, dając koncerty...
Jarek: Też.
Piotr: Performance'y, czy jak to nazwiesz?
Jarek: Akcje...
Piotr:... happeningi, spektakle...
Jarek: ... przedstawienia, wydarzenia, spotkania itd.
Piotr: Jaka będzie najbliższa impreza Praffdaty ?
Jarek: Nie wiadomo, może powtórzymy poprzednią
Piotr: A poprzednia była jaka?
Jarek: ,,Love and Power", w Sali Laboratorium Centrum Sztuki w Zamku Ujazdowskim 14 lutego, w Walentynki, z okazji Dnia Miłości, Ale nie była fajna...
Piotr: Czemu była nieudana?
Jarek: To moje zdanie, ale uważam, że z wielu powodów było to nie dopracowane, nie zgrane.
Piotr: Powodzenie imprezy zależy od tego, kto przychodzi?
Jarek: Kto przychodzi, gdzie to Jest, jak to jest itd, Od wielu rzeczy.
Piotr: Jaka była ostatnia udana impreza Praffdaty?
Jarek: Ostatnio to jedenaste urodziny ale w ogóle to wcześniej też były fajne imprezy.
Piotr: Te jedenaste urodziny były kiedy?
Jarek: Pięć lat temu (śmieje się).
Piotr: W samym centrum Warszawy, w dzikich chaszczach między Wisłostradą a Wisłą...
Jarek: Na polance tuż nad rzeką.
Piotr: Z widokiem na most...
Jarek: Berlinga.
Piotr: Była Komuna Otwock, wystąpiła Praffdata... ktoś jeszcze?
Jarek: Szereg zespołów najróżniejszych, fajerwerki, lasery...
Piotr: impreza trwała do 7 rano, bez żadnej najmniejszej awantury, byłem zachwycony i zadziwiony.
Jarek: u mnie zawsze jest bezpieczne mv mamy swoja, mniej więcej stałą publiczność
Piotr: Jak duże jest środowisko ludzi, którzy oglądają, słuchają Praffdaty? Czy dałoby się ich wszystkich zgromadzić na jednej imprezie.?
Jarek: No, taki stadion zapełnić, hale, czy lotnisko... Robiliśmy niejedna imprezę w podobnych warunkach jak stadion.
Piotr: Myślisz, że jest jakaś granica?
Jarek: Nie, myślę, ze nigdy nie ma żadnycn granic.
Piotr: Która z waszych imprez była największa?
Jarek: Kiedyś graliśmy w Jarocinie na stadionie w '87 czy '88 roku, ale to nie my to zorganizowaliśmy, tylko graliśmy
Piotr: A co było największe z tego, coście organizowali?
Jarek: Największe to chyba były te imprezy nad Wisłą. Organizowałem je od a do z
Piotr: Lansowaliście hasło "sztuka balangi".
Jarek: To Faustyn Chełmecki - malarz, uczestnik Praffdaty. Ale to rzeczywiście jakoś określało Praffdate, nie zaprzeczam.
(...)
Piotr: Wielką balangą są Mistrzostwa Świata w Rzucie Młotkiem do Telewizora, impreza wygłupialska ale jakże piękna. A najciekawsze w niej to, ze odbywa się regularnie każdej zimy juz od dziesięciu lat.
Jarek: W roku 2001 odbędzie się po raz jedenasty
Piotr: opowiedz, na czym polegają zawody.
Jarek: Są dwie konkurencje. Jedna to ,,rzut terenowy". Generalnie zasady zbliżone są do gry w golfa, tylko, że rzuca się młotkami, a zamiast dziury stoi w polu odbiornik TV, który należy skutecznie trafić, czyli żeby co najmniej pękł ekran. A druga konkurencja to ,,rzut pal-secam". Na polu jest wbity w ziemie pal, na nim ustawiamy telewizor, wszyscy stoją w półkolu w pewnej odIegłości od telewizora i na ,,trzy-cztery", wszyscy naraz rzucają. I czyj mtotek utkwi w telewizorze, ten wygrywa. W tym roku był to; młotek Wojtka Froma z Olsztyna, który jest aktualnym mistrzem świata w PAL-SECAM.
Piotr: Oraz wynalazcą polskiego piwa żeńszeniowego o nazwie From...
Jarek: Tak jest. To tez kolega z zespołu Praffdata, właściciel dwóch pubów w Olsztynie. Byłych pubów, niestety...
Piotr: Miejsce imprezy jest zakamuflowane...
Jarek: No, jest to impreza dla znajomych przede wszystkim. I dla znajomych tych znajomych.
Piotr: ile ludzi przyjeżdża?
Jarek: Na same zawody nawet kilkaset osób. Natomiast później jest przyjęcie z okazji zawodów, no i w okolicy nie ma takiego dużego domu, aby pomieścić wszystkich chętnych, trzeba wiec trochę się kamuflować...
Piotr: Te mistrzostwa, to jeden z twoich bardziej udanych utworów.
Jarek: Utworów? (śmieje się) No dobra... O! Ważnym wydarzeniem byt tez wyjazd Praffdaty do Berlina Wschodniego i koncert ,,Zburzenie muru". My pierwsi. Uważam, ze to absolutnie dzięki nam Mur runął naprawdę
Piotr: Kto was zaprosił - Jak to było?
Jarek: Rożne mieliśmy zaproszenia. Ja jechałem na 80 urodziny babci.
Piotr: Ja wtedy bytem z wami, do wyjazdu z kamerą namówił mnie Witek Górka z Akademii Ruchu. Też dostałem zaproszenie na 80 urodziny babci.
Jarek: Mamy wspólną babcie.
Piotr: Imprezę organizowały podziemne punki, koncert odbył się w ich klubie w podziemiach kościoła protestanckiego.
Jarek: To była enerdowska załoga punkowa, która później przez ambasadę niemiecką wyemigrowała na Zachód. Cała ta załoga przyjechała dc Warszawy, przeskoczyła przez płot, a potem pociągiem pojechała do Berlina Zachodniego. To było miesiąc po naszym koncercie
Piotr: To byt sam koniec komuny, ale Mur Berliński jeszcze stał. I jednocześnie było to zaraz po masakrze na Tienanmen.
Jarek: W sąsiednim kościele faceci walili w bębny, solidaryzowali się z Chińczykami z Tienanmen - tak przez dwa dni non stop. A myśmy wybudowali wielki mur z kartonów i wyświetlaliśmy slajdy z historii muru. I w czasie koncertu zdemolowaliśmy, zburzyliśmy ten mur, przy współudziale publiczności. A trzy miesiące później Mur rzeczywiście upadł...
Piotr: I w ten sposób natura naśladuje sztukę
Jarek: (śmieje się!)
(...)
Piotr: gdzie jeszcze byłeś za granicami?
Jarek: prawie nigdzie nie byłem. Nie mam paszportu.
Piotr: Pewnie podarłeś, albo spaliłeś?
Jarek: Nie, za leniwy jestem, żeby pójść i odebrać
Piotr: Ale książeczkę wojskową paliłeś?
Jarek: Nie, z książeczki zrobiłem komiks.
Piotr: Pamiętam koncert Praffdaty ,,Dowód Osobisty". Publicznie nawoływaliście do niszczenia dokumentów
Jarek: To było Róbrege, w Warszawie, w 89 roku. Jeszcze za komuny.
[...]